1/04/2011

Połowa I rozdziału i prolog

- Te karty nigdy nie popełniają błędu. Nigdy się nie mylą. Są jak fatum – przepowiadają nieubłagalny los. Jesteś pewna, że chcesz przejść dalej?
                        Dziewczyna zawahała się. Gdzieś w ciemności pobłyskiwały pożółkłe zęby, odsłonięte w dziwnym grymasie, przypominającym uśmiech. „Może poczuć się urażona…” pomyślała i odpowiedziała z udawaną powagą:
- Tak. Chcę. – nie bardzo wierzyła w karciane sztuczki. Uważała to za jakieś stare, iluzjonistyczne dyrdymały.
- Dobrze, więc zagrajmy w grę. Weź trzy karty. – usłuchała się – Daj mi je! – wróżbitka wyrwała karty dziewczynie - Co chcesz wiedzieć?
-Czy z tego coś będzie?
                        Przekręciła dziwacznie w rękach karty, przyjrzała się im dokładnie. Uniosła brwi, znów wygięła usta w grymas.
- Ha ha! Z tego nic nie będzie!  Ból i cierpienie, oto co jest ci pisane…
                        Dziewczyna przeraziła się przepowiednią. Kochała go. Nie mogła sobie wyobrazić, że coś miało się nie udać. Jeszcze raz poukładała sobie wszystko w głowie. Nie, to nie możliwe! Była ładna, on ją lubił… Z tego musiało coś wyjść. Uśmiechnęła się szyderczo i powiedziała:
- Kłamiesz! Chcesz mnie nastraszyć! Ja już się poznałam na twoich sztuczkach!
Wróżbitka odpowiedziała jej tym samym uśmiechem,
-Musisz coś o mnie wiedzieć. Nigdy nie kłamię. Nigdy nie żartuję. Jestem do bólu szczera. Spójrz. – i okręciła ku niej karty.
                        Piątka pik. Król kier. Dziesiątka trefl.
- Te karty nie wyglądają tak  źle jak mówisz. Wiesz… nie wierzę tobie ani twoim kartom! – uderzyła pięścią o stół.
-Skoro tak to trudno. Żegnaj… na chwilę. Idę nam zrobić herbatę.
- Zaparz mi zieloną.
-Zobaczę, co da się zrobić. – powiedziała ze złośliwym uśmieszkiem na ustach i zniknęła w drzwiach
            `           Dziewczyna została w pokoju. Rozejrzała się dookoła. Wszędzie panował mrok. Tylko jedna świeczka, stojąca na stole, paliła się jasnym płomieniem. Nagle śmiertelną ciszę przerwał szept:
-Nie wierzysz nam?
-Kto to?
Świeczka zgasła, po czym przewróciła się i z łoskotem spadła ze stołu
-Nie wierzysz?
- To ty?
- NIE WIERZYSZ?! WIĘC ZGIŃ!
                        Wtem zerwał się wiatr, porwał jedną kartę z talii, po czym opadła ona na kolana przerażonej dziewczyny. Drżącymi rękami podniosła kartę. Królowa kier była ostatnią rzeczą jaką zobaczyła.
Rozdział I
Nowa
Nadszedł dzień mało oczekiwany przeze mnie i innych gimnazjalistów.  1 września – pierwszy dzień szkoły. Mama obudziła mnie stosunkowo wcześnie. Zbyt wcześnie. Pół przytomna, zeszłam na dół na śniadanie. Zapach tostów kojarzył mi się właśnie ze szkołą, dlatego, gdy go poczułam, zechciało mi się zwymiotować. Wsunęłam szybko tosta. Moja młodsza siostra nuciła pod nosem melodyjkę ze SpongeBoba. Spojrzałam na jej różowy plecak z Barbie. No tak! Ona się w przedszkolu nie musi słuchać długich wykładów na temat kinetyczno-molekularnej budowy materii lub chorobach układu krążenia. Wobec jej rodzice nie mają przerośniętych ambicji, nie musi wychodzić na kujona. Nie! Ona się tylko bawi z przyjaciółkami lalkami i misiami w herbatki, obiadki i inne takie. Najchętniej powiesiłabym na szubienicy człowieka, który jest odpowiedzialny za stworzenie szkoły. Niby po co mi za 10 lat wiedzieć o tym, co robili ludzie 1200 lat temu albo jak nazywają się poszczególne części mowy? Mam wyższe ambicje niż zostanie nauczycielem, fizykiem czy naukowcem. Niestety, dzięki rządowi i pewnemu człowiekowi, który to dziadostwo stworzył, do szkoły trzeba chodzić. Jedyną pociechą jest to, że nie chodzi się tam samemu. Właściwie cieszyłam się, że zobaczę Vicky, Debby i inne osoby z mojej paczki. Skończywszy niezwykle tłuste śniadanie, udałam się do łazienki z zamiarem poskromienia moich nieokrzesanych jak zwykle włosów. Oczywiście nie pomogła ani szczotka, ani odżywka, a nawet mocna pianka do włosów. Zostawiwszy swoje nadal sterczące włosy, sięgnęłam po swoją szczoteczkę do zębów i zaczęłam mocno szorować. I pomyśleć, że już za miesiąc na właśnie tych zębach miał pojawić się aparat. W sumie byłam całkiem ładna, o czym świadczyły spojrzenia chłopców ze starszych klas. Z burzą na głowie i lśniącymi zębami przespacerowałam się znowu do swojego pokoju. Otworzyłam swoją szafę i wbrew temu co sądzą o nastolatkach, wybrałam pierwsze lepsze ciuchy, po czym wrzuciłam je na siebie. Zbiegłszy na dół porwałam z kanapy swój plecak i stanęłam gotowa przy drzwiach. Niedługo potem przyszedł Louis niosący na ramionach moją siostrę.
-To co młoda? Gotowa?
-Mhm.
-Tylko nie jedź zbyt szybko! – mama podeszła i cmoknęła Louisa w policzek.
-Nie ma sprawy – powiedział i po chwili zwrócił się do nas – No dobra, bo się spóźnimy. Wsiadać do samochodu, zaraz przyjdę. – i otworzył nam drzwi.
Wyszłam przed dom. Wciągnęłam nosem letnie powietrze. Niestety, koniec wakacji. Rozejrzałam się dookoła. Liście zaczęły powoli opadać z drzew. Nadchodziła jesień. Z rozmyślań wyrwało mnie mocne uderzenie w udo
-Berek! Kto pierwszy do samochodu! – moja siostra zaczęła biec w kierunku srebrnego BMW, śmiejąc się perliście. Ja nie bardzo miałam ochotę na taką zabawę. Na moje szczęście wybawił mnie z niej Louis.
-No, miałyście wsiąść.
-Już wsiadamy. Miriam! – zawołałam swoją siostrę, która kręciła się na trawniku, udając samolot. Zakręciła jeszcze jedno kółko i z dzikim warkotem wsiadła do samochodu. Usiadłam na przednim siedzeniu i sięgnęłam za swoje plecy po pas. Louis odpalił auto i po chwili czarne opony BM – ki ocierały się z dużą prędkością o czarny asfalt. Przez okno oglądałam Beverly Hills w blasku poranka. Tłumy ludzi spieszyło się do pracy, robiło zakupy lub po prostu spacerowało. Wokół latały tumany kurzu i dymu wzbijane przez coraz to nowe samochody wyjeżdżające na drogi. Lubiłam takie tłoczne miejsca jak Beverly Hills. Niestety – moja szkoła znajdowała się daleko poza miastem. Zazdrościłam Miriam. Chodziła do prestiżowego przedszkola w samym centrum miasta. Nim się spostrzegłam Beverly zostało daleko w tyle, a zza pagórka wysunęła się moja szkoła. Hingston High College to ponoć najdroższa i najlepsza placówka w całym kraju. Położona w pięknej okolicy,  mająca najlepsze notowania i ble… ble… ble… Moim zdaniem nie było w niej nic nadzwyczajnego. Nic co by zachwycało. 

11 comments:

  1. Bardzo ciekawie piszesz :) czekam na kolejne rozdziały :)

    ReplyDelete
  2. Hm.. Opis sb darowałam. Nie lubię opisów w książkach, ale bez nich opowiadania/ ksiązki byłyby nudne. A nie przeczytałam opisu, bo moje oczy już dały się we znaki. Nie noszę okularów, mam bardzo dobry wzrok, ale nic bardziej nie męczy moich oczów jak czytanie w kompie. :(
    Nie bardzo wiem co mial prolog do pierwszego rozdziału, ale niech będzie. I co mi się nie spodobało. = To czcionka w prologu..
    Może ta dziewczyna współczesna będzie miała cos wspólnego z tamtą. Fajnie byloby gdyby też poszła do tej wróżki, albo odkryła zwłoki tamtej i tajemnicę.
    Ogólnie fabuła może być. W sumie kto by chciał czytać o pierwszym dniu szkoły? Ale mam nadzieję, że się to rozwinie.. Język pisania masz ładny i bogaty.. więc myslę, że nie jesteś jakąś 10 latką, która postanowila ujawnić swoj talent pisarski. Nie, żebym miała coś do 10. :)
    A 'książka' podoba mi się i będę tu pewnie zaglądać. A tak swoją drogą.. kiedy kolejny rozdział.. Jakbyś chciała mnie poznać, o coś zapytać, to możesz napisać: zakrecona4@interia.pl

    ReplyDelete
  3. Jeśli chodzi o brak związku pomiędzy prologiem, a pierwszym rozdziałem, to wszystko okaże się później. :P

    ReplyDelete
  4. Wow !
    Czekam na kolejne rozdziały !
    Weź mi napisz jak co na zapytaj !
    Jestem KaRoLa $ xD
    =]

    ReplyDelete
  5. Ciekawie piszesz. Może i treść na razie nie jest zbyt zachęcająca (choćby ten 1dzień szkoły) ale masz ciekawy styl pisania. Ja też piszę podobnie tylko strasznie skracam opisy, więc czasami trochę mi nie idzie, ale jak widzę ty piszesz opisy i to dość ciekawe opisy. Pisz dalej, jak sobie rozpracujesz swój styl to potem będzie ci szło jak z płatka. ;)
    Pozdrawiam...
    Fala
    Fala

    ReplyDelete
  6. Jeja! Fajnie piszesz. czekam na następny rozdział!!! Jak zechcesz to wpadnij do mnie. (po-zmierzchu-magia-hogwartu.blog.onet.pl)
    Pozdrawiam,
    Nowa Czytelniczka

    ReplyDelete
  7. Zajefajnie się zaczyna.Jak dasz radę dojechać do końca to będziesz wielka.

    ReplyDelete
  8. Jej, zaparło mi dech w piersiach! Naprawdę, bardzo mi się spodobało! Mam nadzieję, ze dodasz szybko jakaś notkę!

    ReplyDelete
  9. Fajnie sie czyta :D znasz się na rzeczy, bardzo dobrze potrafisz wczuć czytającego w ten nastrój, opisałaś sporo emocji. przeczytałam tylko fragment ale wiem, że reszta jest tak samo dobra jak on.
    Może jakieś małe wydawnictwo, czy coś?

    ReplyDelete